Pixabay, CC0 Creative Commons

Korzystasz z niej na co dzień, ale czy wiesz, skąd się wzięła? Historia szczoteczki do zębów

Nie wyobrażamy sobie bez niej łazienki czy kosmetyczki. Szczoteczka do zębów jest wręcz pewnikiem w pełnym zmian i chaosu wszechświecie. Zęby same się przecież nie umyją! Zanim jednak szczoteczka do zębów przybrała dzisiejszą formę, wynalazek ten przeszedł długą drogę.

O tym, że zdrowie jamy ustnej ma znaczenie, nasi przodkowie przekonali się bardzo dawno temu. Co musiał czuć pierwszy człowiek w historii, którego dotknął ból zęba? Z pewnością nie było mu do śmiechu, zwłaszcza że nie istnieli wtedy żadni dentyści. Jednak, jak mawiają, potrzeba matką wynalazków. Ludzie zaczęli rozumieć związek między higieną zębów, a ich zdrowiem.

Starożytne szczoteczki

Najstarsze odnalezione przez archeologów narzędzia służące do dbania o higienę jamy ustnej liczą sobie 3500 lat! Już dla mieszkańców starożytnego Egiptu oraz Babilonu śnieżnobiały uśmiech stanowił symbol zdrowia. Do czyszczenia zębów stosowano wtedy specjalne patyki, którymi wydłubywano resztki pożywienia z jamy ustnej. Nie było to zbyt wygodne, jednak wystarczy spojrzeć na ówczesne narzędzia dentystyczne, żeby przekonać się, jaka była alternatywa…

Pierwszą szczoteczkę w dzisiejszym znaczeniu tego słowa wynaleźli Chińczycy w czasach Dynastii Tang (VII-X wiek n.e.). Do bambusowego patyka bądź kości zwierzęcia przymocowali sierść świni. To dość prymitywne narzędzie autentycznie działało. Niestety, jak wiele chińskich wynalazków, obok druku, prochu czy porcelany, szczoteczka nie została z sukcesem wyeksportowana. Przez tysiące lat Europejczycy musieli nadal polegać na patykach czy wykałaczkach.

Nuda matką wynalazków

Ulgę zębom mieszkańców Starego Kontynentu przyniósł dopiero wynalazek pewnego Anglika, Williama Addisa z Clerkenwell w Londynie. Otóż nieszczęśnik ten został w 1770 roku wtrącony do więzienia za prowokowanie ulicznych zamieszek. Siedząc w swojej celi, Addis cierpiał z powodu nadmiaru wolnego czasu oraz niezbyt świeżego oddechu. Pewnego dnia, wpatrzony w pracę sprzątaczek czyszczących miotłami więzienne podłogi, doznał olśnienia.

Udało mu się zdobyć kawałek zwierzęcej kości, w której wydrążył małe otwory. Następnie Addis wytargował od jednego ze strażników trochę włosia (historia oszczędza nam szczegółów tej transakcji), które przewiązał przez otwory w kości. Voilà! W ten sposób powstała pierwsza szczoteczka do zębów w Europie. Jej wynalazca zbił na niej zresztą całkiem niezły majątek po wyjściu z więzienia.

Rewolucja i ewolucja

Do połowy XIX wieku seryjną produkcję szczoteczek do zębów rozpoczęto w Wielkiej Brytanii, Francji, krajach niemieckich (skąd dotarły do Polski), a nawet w Japonii. Co ciekawe, stosunkowo późno, bo dopiero w 1885 roku, produkcja tych przyrządów ruszyła pełną parą w Stanach Zjednoczonych. Jednak Amerykanie, jak to mają w zwyczaju, szybko nadrobili te braki rozmachem.

Równolegle rozwijał się także design szczoteczek. Zamiast kości do produkcji ich trzonków zaczęto stosować drewno oraz tworzywa sztuczne. W 1844 wprowadzono model z trzema rzędami włosia, które miały dokładniej czyścić zęby oraz szczeliny między nimi. Prawdziwą rewolucją okazał się wynalazek nylonu. Dzięki niemu w 1938 roku włókna nylonowe wyparły z główek szczoteczek do zębów włosie dzika oraz (to nie żart!) sierść borsuka.

Kosmiczne technologie

W 1954 roku Szwajcar Philippe Guy Woog opracował pierwszą elektryczną szczoteczkę do zębów. Napędzane elektrycznością włókna czyściły jamę ustną z prędkością kilku tysięcy ruchów obrotowych na minutę. To dużo więcej niż 600 ruchów na minutę, które można było wykonać tradycyjną szczoteczką. Dodajmy do tego wysiłek, jaki musielibyśmy włożyć w osiągnięcie podobnego wyniku.

Obecnie w użyciu są też szczoteczki soniczne. Ich włókna wykonują ruch wymiatający, zamiast obrotowego, z prędkością do 40 tys. ruchów na minutę! Do tego mamy jeszcze szczoteczki ultradźwiękowe, które czyszczą nasze zęby bezdotykowo. Powyższe technologie nazwać można "kosmicznymi" i są nimi w istocie. W 2012 roku para astronautów użyła m.in. szczoteczki do zębów do wykonania potrzebnych napraw na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Genialna szczoteczka

Na szczęście nie trzeba podróżować aż w kosmos, żeby przekonać się , jak działa najnowsza generacja szczoteczek do zębów. Nowy model Oral-B Genius na przykład wykorzystuje technologię mobilną. Za pomocą odpowiedniej aplikacji na naszym telefonie, a także funkcji wykrywania położenia, możemy indywidualnie określić potrzeby naszych zębów.

Włókna szczoteczki poruszają się z zawrotną prędkością 55 tys. ruchów na minutę. Dodatkowo posiada również wbudowany timer, który pomoże nam określić optymalny czas mycia zębów. Z kolei smartring, czyli spersonalizowany system oświetlenia, sprawi, że nie ucieknie nam podczas tej czynności żadne, nawet najmniejsze zabrudzenie.

W ten oto sposób docieramy do mety długiej drogi, jaką pokonały szczoteczki do zębów na przestrzeni dziejów. Od drewnianych patyków do technologii cyfrowej i wypraw w kosmos – całkiem nieźle, jak na niepozorne narzędzie w naszej łazience, prawda?

Partnerem materiału jest Oral-B

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Akcesoria i peryferia:

Creative Sound Blaster PLAY! 3 jest mały, ale napędzi nawet duże słuchawki MSI GUS: zewnętrzna stacja dokująca na karty graficzne w nowej odsłonie Najlepsze drukarki do 350 złotych. Drukuj i nie przepłacaj! Ozone Rage Z90: słuchawki dla graczy z prawdziwym dźwiękiem przestrzennym 5.1 HyperX Cloud Stinger: zaawansowane słuchawki dla graczy w rozsądnej cenie iStorage datAshur PRO: szybki pendrive z militarnym poziomem zabezpieczeń Pyle Street Blaster X: potężny głośnik Bluetooth z obsługą NFC i mocą 500 W AOC AGON AG352QCX: Zakrzywiona ultrapanorama 35” z matrycą MVA i odświeżaniem 200 Hz HyperJuice to zdecydowanie najfajniejsza ładowarka, jaką widziałem w ostatnim czasie Ixoost Esavox Lamborghini Speaker System: głośnik Bluetooth jak Lamborgini Aventador HyperX Alloy FPS: kompaktowa mechaniczna klawiatura do esportu Mysz komputerowa, za którą nie przepłacisz. Wybieramy dobre modele do 100 zł