Jaszczury, masoni i kosmici. Skąd się bierze wiara w spiski?

12 milionów Amerykanów wierzy, że światem rządzą Reptilianie. A Ty?

50 lat temu w zamachu zginął prezydent USA John F. Kennedy – bohater jednej z najsłynniejszych i najdłużej utrzymujących się teorii spiskowych w dziejach Ameryki. Według ankiety niedawno przeprowadzonej przez firmę badawczą Public Policy Polling, ponad połowa mieszkańców USA twierdzi, że Lee Harvey Oswald nie działał sam (o proponowanych wyjaśnieniach tej zagadki pisał niedawno Łukasz).

87 milionów Amerykanów jest przekonanych, że świat jest zarządzany z zaplecza przez szemrane sprzysiężenie międzynarodowych elit, zarządzających jednocześnie Unią Europejską, ONZ, Bankiem Światowym i jeszcze kilkoma znaczącymi instytucjami. Te same osoby, zrzeszone w strukturach organizacji Iluminatów, miały w przeszłości wspierać jednocześnie Hitlera i Stalina. W sumie to gdyby Nowy Porządek Świata był faktem, świadczyłoby to całkiem pozytywnie o ludzkości – taki piękny przykład współpracy i porozumienia między narodami!

Jaszczury są wśród nas

To jednak nie wszystko. 12 milionów Amerykanów wierzy w teorię ukutą przez byłego komentatora sportowego Davida Icke’a. Zgodnie z nią, wśród nas działają i knują ludzie-jaszczury, których można rozpoznać po świdrującym wzroku i „nieludzkiej aurze”. Ja osobiście zawsze wyobrażałam sobie, że Reptilianin musi wyglądać jak Rutger Hauer, ale czujny internauta namierzył egzemplarz w osobie ochroniarza prezydenta Obamy:

Spisków jest więcej. W 1947 w Roswell rozbił się statek kosmiczny. Lądowanie na Księżycu to bujda. Bin Laden, Hitler i Elvis żyją. Co jest obowiązkowym elementem teorii spiskowej? Przede wszystkim tajemniczy „oni”: sekretne stowarzyszenia, sekty, dwulicowi politycy, a nawet kosmici, którzy działają na szkodę ludzkości kontrolując, trując i manipulując pieniądzem. Ważnym elementem jest też wątek ukrytej prawdy – oficjalne informacje to zasłona dymna, fakty mają być o wiele bardziej niesamowite i zawikłane.

Świat musi mieć sens

Wpływowy publicysta Christopher Hitchens nazwał kiedyś teorie spiskowe „spalinami demokracji”, sugerując, że tego rodzaju kreatywne metody objaśniania sobie świata są sposobem na radzenie sobie z nadmiarem medialnego szumu i często sprzecznych informacji. Teorie spiskowe nie są jednak tylko produktem ubocznym wolności słowa: jeden z najbardziej niesławnych przykładów, który dał początek wielu innym, powstał w carskiej Rosji.

„Protokoły Mędrców Syjonu” to antysemicki pamflet, napisany prawdopodobnie na zlecenie carskiej Ochrany. Jak łatwo przewidzieć dokument ujawnia, jak to tajna organizacja Żydów planuje przejąć kontrolę nad światem. Autorzy „Protokołów” bezbłędnie postawili na ignorancję i brak oczytania swoich odbiorców, przepisując niemal w całości pewne oświeceniowe dziełko, w którym spiskowcami byli… jezuici. Choć wydaje się, że ten podręcznik manipulacji został zdyskredytowany, do dzisiaj ma swoich wiernych zwolenników, na przykład wśród irańskich ajatollahów i w szeregach Al-Kaidy.

Oko w piramidzie - znak Iluminata.

Skąd się bierze wiara w spiski? Wyjaśnień jest kilka. Do mnie osobiście przemawia pomysł historyka Brada Meltzera, który twierdzi, że skomplikowane teorie powstają, bo ludziom trudno pogodzić się z banalnością czy przypadkowością zbrodni czy wypadku. Meltzer mówi, że rozumie Amerykanów, którzy nie wierzą w samotnego strzelca atakującego prezydenta Kennedy’ego, bo „to oznaczałoby, że jeden niedoszły student może rozwalić cały rząd. Ta myśl jest naprawdę przerażająca – to jak żyć w świecie, który nie ma sensu”.

Zobacz również: Gadżetomania TV: Czy wiesz że... floppy disc

Spekulacje są często napędzane ideologicznie (pozwalają łatwo namierzyć wspólnego wroga, którym z reguły jest grupa ludzi), ale ich głównym motorem jest poszukiwanie sensu. Pseudohistoria klarownie dzieli świat na złych i dobrych, na czarne i białe – co wielu ludziom pozwala zaoszczędzić zbędnego wysiłku umysłowego.

To masoni. Oni knują.

P.S. To prawda

Konieczność uporządkowania bardzo przypadkowego, nieprzewidywalnego świata i nadania mu logiki sprawia często, że ludzie zaczynają wierzyć paradoksalnie w całkiem niedorzeczne teorie. Ale nie można też powiedzieć z całkowitą pewnością, że tajemnicze przedsięwzięcia, spiski i zmowy są kompletną fikcją. Historia zna przypadki, w których niewiarygodne teorie okazywały się prawdziwe – jak w przypadku badań CIA prowadzonych w latach 50. w ramach projektu MKULTRA. Zamierzając rozgryźć metody kontroli umysłu, agenci wielokrotnie łamali prawo, testując na obywatelach hipnozę, przekazy podprogowe czy narkotyki metodami presji i szantażu. Niektóre spiski są więc autentyczne – do świata kryptohistorii należy już jednak rozmiar i znaczenie, jaki się im przypisuje.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Nauka:

Kto naprawdę zabił Kennedy’ego? Jak to się dzieje, że coś nam smakuje?