Nielegalny hotspot? Do akcji wkracza olimpijska brygada łowców sieci!

Strona głównaNielegalny hotspot? Do akcji wkracza olimpijska brygada łowców sieci!
03.08.2012 09:00
Łowca hotspotów (Fot. Ubergizmo.com)
Łowca hotspotów (Fot. Ubergizmo.com)

Jednym z nietypowych ograniczeń wprowadzonych przez organizatorów londyńskiej olimpiady jest zakaz uruchamiania hotspotów. Co jednak robić, gdy jakiś wywrotowiec postanowi podzielić się ze światem swoim dostępem do Sieci albo przez nieuwagę ma telefon z aktywnym tetheringiem WiFi? Taka zbrodnia nie może przecież ujść bezkarnie.

Jednym z nietypowych ograniczeń wprowadzonych przez organizatorów londyńskiej olimpiady jest zakaz uruchamiania hotspotów. Co jednak robić, gdy jakiś wywrotowiec postanowi podzielić się ze światem swoim dostępem do Sieci albo przez nieuwagę ma telefon z aktywnym tetheringiem WiFi? Taka zbrodnia nie może przecież ujść bezkarnie.

Organizatorzy londyńskich igrzysk wprowadzili dla kibiców kilka zakazów. Poza zupełnie niekontrowersyjnymi, jak zakaz wprowadzania zwierząt czy posiadania niebezpiecznych substancji, pojawiły się również takie, które przyjęto z niemałym zdziwieniem. Jeden z takich zakazów dotyczy uruchamiania własnych hotspotów.

Historia fonografii – początki. Gramofon wciąż ma się całkiem dobrze [cz. 2]
Historia fonografii – początki. Gramofon wciąż ma się całkiem dobrze [cz. 2]
Olimpijskie zakazy
Olimpijskie zakazy

Jak wynika z nieoficjalnych informacji, jest to efekt umowy, jaką LOCOG (London Organising Committee of the Olympic and Paralympic Games) podpisał z firmą BT Group. Umowa daje firmie telekomunikacyjnej w czasie igrzysk wyłączność na tworzenie sieci teleinformatycznej i czerpanie zysków z opłat za dostęp do Internetu.

Sensownym wytłumaczeniem wydaje się również obawa przed uruchomieniem w jednym miejscu zbyt dużej liczby hotspotów, co mogłoby spowodować problemy z działaniem sieci bezprzewodowych.

Laserowy napęd i antymateria sposobem na podbój kosmosu
Laserowy napęd i antymateria sposobem na podbój kosmosu

Niezależnie od tego, jakie były intencje wprowadzania takich ograniczeń, postanowiono nie tylko ogłosić zakaz, ale również zadbać, by kibicie go przestrzegali. Jak to osiągnąć? Organizatorzy zatrudnili łowców hotspotów, którzy ze sprzętem do wardrivingu kręcą się w tłumie, sprawdzając, czy któryś z tysięcy gości nie oferuje nielegalnego dostępu do Sieci.

Wykryty delikwent nie jest jednak zakuwany w kajdanki i torturowany w jakimś brytyjskim obozie jenieckim. Działanie służb porządkowych sprowadza się na razie do upomnień i żądań wyłączenia problematycznego sprzętu.

Źródło: DviceUbergizmo

Udostępnij:
Komentarze (0)