Niezwykłe projekty III Rzeszy [cz. 2]. Amerika Bomber - jak zbombardować Nowy Jork?

Strona głównaNiezwykłe projekty III Rzeszy [cz. 2]. Amerika Bomber - jak zbombardować Nowy Jork?
31.07.2012 12:00
Silbervogel - wahadłowiec, który miał zbombardować Amerykę (Fot. Luftwaffe-Wings.Jino.ru)
Silbervogel - wahadłowiec, który miał zbombardować Amerykę (Fot. Luftwaffe-Wings.Jino.ru)

Jak zbombardować Amerykę? Atak na terytorium Stanów Zjednoczonych w pierwszej połowie XX wieku wydawał się niewykonalny, jednak Niemcy pracowali nad maszynami zdolnymi zrzucić bomby na Manhattan. Niemieckim samolotom  udało się dotrzeć w pobliże Nowego Jorku, a wśród opracowanych wówczas maszyn pojawił się nawet projekt promu kosmicznego.

Jak zbombardować Amerykę? Atak na terytorium Stanów Zjednoczonych w pierwszej połowie XX wieku wydawał się niewykonalny, jednak Niemcy pracowali nad maszynami zdolnymi zrzucić bomby na Manhattan. Niemieckim samolotom  udało się dotrzeć w pobliże Nowego Jorku, a wśród opracowanych wówczas maszyn pojawił się nawet projekt promu kosmicznego.

Bombowce strategiczne są zbędne przy Blitzkriegu

Lotnictwo strategiczne nie pasowało do agresywnej doktryny III Rzeszy. Samoloty zdolne obracać w perzynę miasta oddalone o tysiąc kilometrów przemawiały wprawdzie do wyobraźni, ale w wojnie błyskawicznej były bezużyteczne.

Celem prowadzonych przez Hitlera kampanii w pierwszych latach wojny było szybkie pokonanie kolejnych państw i przejęcie ich potencjału gospodarczego w możliwie nienaruszonym stanie. Przy takich założeniach samoloty zdolne do bombardowań na dalekim zapleczu frontu wydawały się niepotrzebne.

Heinkel He 177 - jeden z nielicznych, produkowanych seryjnie, niemieckich bombowców dalekiego zasięgu (Fot. Wikimedia Commons)
Heinkel He 177 - jeden z nielicznych, produkowanych seryjnie, niemieckich bombowców dalekiego zasięgu (Fot. Wikimedia Commons)

To, co dobrze wyglądało w teorii, szybko okazało się poważnym problemem. Niedostatki niemieckich bombowców ujawniły się już podczas bitwy o Anglię, a brak lotnictwa strategicznego stał się palącym problemem podczas walk ze Związkiem Radzieckim, gdy Rosjanie przenieśli swoje fabryki zbrojeniowe za Ural.

Czas zbombardować Nowy Jork!

Niezależnie od tego, co i w jaki sposób zamierzano osiągnąć, powodzenie planu zależało od kluczowej kwestii: potrzebny był samolot, który z Europy doleci do Stanów Zjednoczonych, zbombarduje cel i wróci. Projekt opracowania takiej maszyny zyskał miano Amerika Bomber.

Sytuacja na froncie szybko zweryfikowała ambitne założenia. Oficjalnie jeszcze w marcu 1943 roku zrezygnowano z tworzenia nowego bombowca strategicznego, jednak niezależnie od oficjalnej decyzji biura konstrukcyjne pracowały nad takim samolotem na własną rękę.

Efektem ich pracy, poza kilkoma prototypami, jest seria bardzo interesujących projektów. Choć nie sposób ocenić, jak sprawdziłyby się w praktyce, zaproponowane wówczas koncepcje i rozwiązania prezentują się niezwykle ciekawie. Zanim przejdziemy do najbardziej niezwykłych i wybiegających poza swoją epokę projektów, warto poznać te, które nie pozostały jedynie szkicami na deskach kreślarskich.

Messerschmitt Me 264 – niemiecka superforteca

Jednym z nielicznych bombowców strategicznych, który nie tylko został opracowany, ale nawet oderwał się od ziemi, był samolot Messerschmitta. Był on rozwinięciem samolotu bombowego dalekiego zasięgu, którego projektowanie rozpoczęto jeszcze w 1937 roku. Po zintensyfikowaniu prac powstał projekt 4-silnikowego bombowca, a jego twórcy przedstawili kilka ciekawych pomysłów, w jaki sposób zwiększyć zasięg samolotu.

Rozważano holowanie go przez część trasy przez inny samolot, stosowanie dodatkowych silników rakietowych, pozwalających na start z większym zapasem paliwa czy tankowanie w powietrzu. Próby tankowania w powietrzu prowadzone z jednym z prototypów wykazały, że jest to wykonalne, a podczas serii lotów testowych sprawdzono m.in. działanie autopilota, który miał wspomagać załogę podczas długiego lotu nad Atlantykiem.

Samolot wyróżniał się aerodynamiczną sylwetką. Podobnie jak w B-29 kabinę wkomponowano w obrys kadłuba. W 1944 roku prace nad bombowcem zostały jednak przerwane, a wszystkie wolne zasoby skierowano do produkcji bardziej potrzebnych samolotów odrzutowych Me 262.

Junkers Ju 390 – udany lot do Nowego Jorku

Ju 390 trudno uznać za przełomową konstrukcję – był kolejnym ogniwem ewolucji dużych maszyn transportowych i bombowych Junkersa, jednak to właśnie ten samolot nie tylko oderwał się od ziemi, ale niemal wykonał misję, dla której rozpoczęto projekt Amerika Bomber.

Jak wynika m.in. ze wspomnień Alberta Speera, jeden z prototypów Ju-390 po starcie z francuskiego lotniska przeleciał nad całym Atlantykiem i zbliżył się na około 20 mil do Nowego Jorku. Ponieważ był to lot patrolowy, a samolot nie miał na pokładzie bomb, załoga wykonała serię zdjęć i nie niepokojona przez Amerykanów, którzy nie wykryli obecności wroga, wróciła do bazy.

Speer wspomina również, że jeden z prototypów dokonał nad Arktyką przelotu z Europy do Japonii. Oba te osiągnięcia są kwestionowane, jednak pozostaje faktem, że Japończycy zdecydowali się kupić od III Rzeszy licencję na ten samolot, mimo że maszyna wciąż istniała jedynie w postaci prototypów.

Horten Ho 18A - protoplasta B-2

Wśród projektów bombowców zdolnych zaatakować Stany Zjednoczone nietypowym kształtem wyróżnia się Ho 18A. Jego twórcy, bracia Reimar i Walter Hortenowie, przeszli do historii jako projektanci innowacyjnych maszyn w kształcie latającego skrzydła.

W swoim dorobku mieli zarówno szybowce, samoloty śmigłowe, jak i odrzutowce, w tym oblatany na początku 1945 roku, wielozadaniowy Ho 229 (Gotha Go 229), będący pierwszym samolotem wykonanym w technologii stealth.

Artystyczna wizja samolotu Horten Ho 18 A (Fot. Luft46.com)
Artystyczna wizja samolotu Horten Ho 18 A (Fot. Luft46.com)
Artystyczna wizja samolotu Horten Ho 18 A (Fot. Volaravela.com.ar)
Artystyczna wizja samolotu Horten Ho 18 A (Fot. Volaravela.com.ar)

Tworząc Ho 18A, bracia Hortenowie wykorzystali doświadczenia zdobyte podczas projektowania Ho 229. Transatlantycki bombowiec był konstrukcją znacznie większą, o rozpiętości sięgającej 40 m. Dzięki sześciu silnikom odrzutowym samolot miał osiągać prędkość około 850 km/h.

Profil latającego skrzydła zapewniał mu nie tylko obniżoną wykrywalność przez radary, ale również zużycie paliwa mniejsze o około 30 proc. w porównaniu z tradycyjnymi konstrukcjami. Projekt samolotu został przedstawiony w lutym 1945 roku, a w obliczu zbliżającej się klęski rozważano wykorzystanie Ho 18A w roli nosiciela tzw. brudnej bomby.

Ponieważ Niemcy nie zdążyli opracować własnej broni atomowej, zamierzali zrzucić bombę zawierającą substancje radioaktywne. Choć nie zapewniłaby ona wybuchu o wielkiej sile, radioaktywny pył miał spowodować skażenie znacznego obszaru. Bracia Hortenowie opracowali również wersję rozwojową bombowca, 4-silnikowego Ho 18B. Do końca wojny oba samoloty pozostały jedynie projektami.

Inne projekty bombowców dalekiego zasięgu

Poza dwoma modelami, Me 264 i Ju 390, które wypróbowano w praktyce, powstało jeszcze kilka innych interesujących projektów. Mimo oficjalnego anulowania projektu Amerika Bomber własny bombowiec o podobnych właściwościach rozwijała również wytwórnia Focke-Wulf.

Projekt Focke-Wulf Ta 400 był o tyle ciekawy, że początkowo miał to być samolot pasażerski zdolny do lotów transatlantyckich. Ponieważ w warunkach wojny nikogo taka maszyna nie interesowała, konstruktorzy postanowili przerobić ją na bombowiec dalekiego zasięgu.

Ju 287 (Fot. Lietadla.com)
Ju 287 (Fot. Lietadla.com)

Innym samolotem o podobnym przeznaczeniu był Arado E.470 - dwukadłubowa maszyna projektowana w wersji bombowej i transportowej. Poza tymi dość zaawansowanymi projektami powstało również bez liku innych koncepcji bombowców strategicznych. Z biegiem czasu coraz gorsza sytuacja na froncie skupiała jednak uwagę na maszynach o mniejszym zasięgu.

W samej tylko wytwórni Junkersa powstały wówczas tak awangardowe projekty, jak złożony z fragmentów innych modeli Ju 488, odrzutowy Ju 287 ze skrzydłami o ujemnym skosie czy dokończony po wojnie przez Rosjan Junkers EF 132 (tu znajdziecie zdjęcia tego samolotu).

Silbervogel - prom kosmiczny w roli bombowca

Poza projektami mniej lub bardziej osobliwych samolotów niemieccy konstruktorzy wpadli na pomysł, by zbudować bombowiec, którego Amerykanie nie będą mogli zatrzymać. Podstawą do opracowania wyjątkowego rozwiązania były prowadzone jeszcze od połowy lat 30. prace doktora Eugena Sängera. Projekt zakładał skonstruowanie samolotu Silbervogel (Srebrny Ptak) o napędzie rakietowym i spłaszczonym kadłubie z krótkimi skrzydłami.

Start miał następować w Europie z wyrzutni o długości 3 km. Po osiągnięciu pułapu około 1,5 km Silbervogel miał włączyć silniki, które rozpędziłyby go do ponad 5 tys. km/h (niektóre źródła wskazują, że zakładano osiągnięcie 13-22 tys. km/h!) i wyniosły na wysokość, w zależności od źródeł, 140 lub nawet 280 km.

Podczas przelotu nad Stanami Zjednoczonymi Silbervogel miał zrzucić do 3,5-4 t bomb. Założono przy tym nietypowy profil lotu: Silbervogel po osiągnięciu maksymalnego pułapu miał zacząć opadać, aby po natrafieniu na położone niżej, gęste warstwy powietrza ponownie rozpocząć wznoszenie.

Planowany profil lotu suborbitalnego bombowca (Fot. Luft46.com)
Planowany profil lotu suborbitalnego bombowca (Fot. Luft46.com)

Projekt ten, będący w gruncie rzeczy pierwowzorem późniejszych wahadłowców, pozostał jedynie ciekawą koncepcją. Ze względu na coraz gorszą sytuację III Rzeszy i inne priorytety nigdy nie przystąpiono do budowy prototypu ani wyrzutni, poprzestając na testach aerodynamicznych kilku modeli.

Amerika Rakete - jak nie bombą, to rakietą

Oprócz projektów zakładających użycie załogowych samolotów w celu ataku na Amerykę rozwijano również broń rakietową. Bojowy debiut zdążyły zaliczyć co prawda jedynie skrzydlata bomba V-1 i rakieta balistyczna V-2, jednak plany niemieckich konstruktorów sięgały znacznie dalej. W serii rakiet Aggregate, opracowywanych do końca wojny przez Wernhera von Brauna, znalazły się min. modele A11 i A12 przeznaczone do eksploracji kosmosu.

Znacznie prostsze od nich i bliższe zastosowaniu w praktyce były rakiety A9/A10, znane pod wspólną nazwą Amerika Rakete. Była to rakieta dwustopniowa. Pierwszy stopień (A10) miał wynieść drugi (A9, będący zmodyfikowaną rakietą A4, znaną powszechnie jako V-2) na wysokość 24 km.

Po rozdzieleniu A9 uruchamiałby własny silnik, wznosząc się i kontynuując lot do celu na wysokości około 55 km. Podobnie jak w przypadku V-2, również i tym modelu przewidziano wersję załogową przeznaczoną do misji samobójczych.

Amerika Rakete, obok przekrój rakiety A4 (Fot. Wikimedia Commons)
Amerika Rakete, obok przekrój rakiety A4 (Fot. Wikimedia Commons)

Amerika Rakete nigdy nie wystartowała. Priorytetem był rozwój modelu A4, który choć nie odegrał podczas wojny spodziewanej roli, przeszedł do historii jako pierwsza użyta bojowo rakieta balistyczna. Dalszy rozwój serii przerwało zakończenie wojny, a przechwycony w ramach operacji Paperclip Wernher von Braun zaczął pracować dla Amerykanów.

Udostępnij:
Komentarze (0)