Dotacje na pompy ciepła z programu Moje Ciepło mają ruszyć w pierwszym lub drugim kwartale 2022 roku. Program ma zachęcać Polaków do inwestowania w ekologiczne źródła ogrzewania, czyli pompy ciepła. W ramach programu możliwe będzie pozyskanie pieniędzy w wysokości maksymalnie 30 proc. kosztów kwalifikowanych projektu. W zależności od rodzaju zainstalowanej pompy ciepła maksymalna kwota, którą można otrzymać w ramach programu Moje Ciepło, ma być wyznaczona na 21 tysięcy złotych.
Jednak nie wszystko we wspomnianym projekcie jest różowe. Jak dowiedziała się redakcja serwisu globenergia.pl, o wsparcie finansowe wnioskować będą mogli wyłącznie właściciele nowych domów. Nie otrzymają ich jednak wszyscy. Budynki muszą spełniać określone kryteria, bardziej wyśrubowane niż te, na które wskazują Warunki Techniczne z 2021 roku.
Sławomir Kmiecik pracujący w wydziale promocji i komunikacji społecznej w NFOŚiGW powiedział, że choć w WT 2021 wymaga się, by wskaźnik energii pierwotnej danego budynku nie przekraczał 70 kWh/m2 rocznie. Dofinansowanie z programu Moje Ciepło otrzymają jednak wyłącznie właściciele budynków, których Ep wynosi co najwyżej 63. Tak będzie w pierwszym, przejściowym roku funkcjonowania programu.
W kolejnych latach wymogi będą jeszcze bardziej restrykcyjne i wymagane będzie EP na poziomie maksymalnie 55 kWh/m2 rocznie. Oznacza to, że wiele osób będzie musiało obejść się smakiem.
Tajemnicą poliszynela jest, że wielu inwestorów stara się jedynie spełnić wymagania postawione w WT na dany rok, nie przejmując się przy tym kwestiami ekologii. Z tego względu wiele osób starało się o uzyskanie pozwolenia na budowę jeszcze w roku 2020 - wówczas ewentualne zmiany konstrukcyjne wpływające na energooszczędność domu nie byłby dla nich wymogiem, kto chciał, mógł inwestować w technologie pozwalające oszczędzać energię. Wystarczy powiedzieć, że do 31 grudnia 2020 roku dom musiał wykazać się wskaźnikiem Ep na poziomie 95.
Można więc śmiało zakładać, że wiele z budynków, które będą oddawane do użytku w 2022 roku, to te, których budowę rozpoczęto (formalnie) w roku 2020. A co za tym idzie - skupiano się na tym, by spełnić warunki techniczne znacznie mniej restrykcyjne. Domy powstające w oparciu o przepisy z 2021 roku raczej też w wielu przypadkach nie będą spełniać założeń programu Moje Ciepło z prostej przyczyny - przeciętny inwestor nie myślał o tym, by "zbijać" wartość Ep poniżej określonej normy.
Oczywiście z pewnością znajdą się osoby, które zdecydowały się wyłożyć pieniądze, by ich dom zużywał mniej energii. Jedną z możliwości jest korzystanie z odnawialnych źródeł energii, na przykład fotowoltaiki, inwestycja w rekuperację, czy drogie, energooszczędne okna. Trzeba jednak pamiętać, że wiele zależy też od usytuowania budynku, a także elementów, od których budowę domu się rozpoczyna, czyli chociażby izolacji fundamentów.
Wydaje się więc, że program Moje Ciepło będzie skierowany do osób, które i tak zdecydowały się na inwestycję w dom w celu podniesienia jego energooszczędności. Szkoda, ponieważ mógł być to impuls dla pozostałych inwestorów, którzy jednak wahali się przy wyborze źródła ciepła dla swojego domu i postawili na rozwiązania tańsze i nieco mniej ekologiczne.