Naczelny ewangelista Internetu, Vint Cerf: Prywatność może być anomalią

Strona głównaNaczelny ewangelista Internetu, Vint Cerf: Prywatność może być anomalią
24.11.2013 18:00
Czy praca w Google'u ma wpływ na poglądy Vinta Cerfa?
Czy praca w Google'u ma wpływ na poglądy Vinta Cerfa?

Mogłoby się wydawać, że na temat prywatność i jej braku w Internecie zostało powiedziane już wszystko. Vinton Cerf, jedna z najbardziej zasłużonych dla rozwoju Sieci postaci, zaskoczył jednak niedawno ciekawym stwierdzeniem. Jego zdaniem prywatność może być anomalią. Dlaczego? Przedstawił na to kilka ciekawych argumentów.

Mogłoby się wydawać, że na temat prywatność i jej braku w Internecie zostało powiedziane już wszystko. Vinton Cerf, jedna z najbardziej zasłużonych dla rozwoju Sieci postaci, zaskoczył jednak niedawno ciekawym stwierdzeniem. Jego zdaniem prywatność może być anomalią. Dlaczego? Przedstawił na to kilka ciekawych argumentów.

Gdyby o prywatności jako anomalii wypowiedział się Bill Gates, Mark Zuckerberg albo Eric Schmidt można byłoby zbyć to wzruszeniem ramion – ot, kolejny korpoludek usiłuje przekonać nas, że mamy mu oddać wszystkie nasze dane, rzecz jasna dla naszego dobra i wygody.

Vint Cerf jest jednak postacią innej kategorii. W przeciwieństwie do tych, którzy po prostu tworzą lub udoskonalają różne usługi internetowe, Cerf należy do coraz mniej licznego grona żyjących, rzeczywistych twórców Internetu – ludzi, którzy pół wieku temu opracowywali założenia, według których działa współczesna Sieć.

To człowiek legenda. Były pracownik DARPA, współtwórca modelu TCP/IP, twórca pierwszej, komercyjnej usługi pocztowej, członek zarządu ICANN – organizacji zarządzającej domenami i laureat Nagrody Turinga. Od 2005 roku Cerf jest również pracownikiem Google’a, gdzie pełni funkcję wiceprezesa i naczelnego ewangelisty Internetu (więcej na temat Vinta Cerfa i innych ważnych postaci znajdziecie w artykule „Geniusze i wizjonerzy – najważniejsze postaci branży IT [TOP 10]”).

Można się zastanawiać, jak bardzo posada w Google’u wpływa na jego opinię w sprawie prywatności, jednak sama opinia jest nie tylko zaskakująca, ale w interesujący sposób podparta argumentami. Amerykańska Federalna Komisja Handlu zorganizowała niedawno konferencję, poświęconą Internetowi rzeczy. Jednym z zaproszonych był Vinton Cerf, który stwierdził, że tak wysoko dzisiaj ceniona anonimowość może być anomalią. Dlaczego?

Vint Cerf: Prywatność może być anomalią
Vint Cerf: Prywatność może być anomalią

Jako przykład Cerf odwołał się do swoich osobistych doświadczeń, gdzie jako mieszkaniec 3-tysięcznego miasteczka nie ma nawet złudzeń, że jego sprawy są wyłącznie jego sprawami. W tak małej społeczności wszyscy nie tylko wszystkich doskonale znają, ale i wiele wiedzą o sobie nawzajem. Tę wypowiedź trudno jednak potraktować jako coś więcej, niż tylko anegdotę. Cerf miał jednak kilka innych argumentów.

Przytoczył m.in. dane historyczne i fakt, że prywatność w dzisiejszym rozumieniu tego słowa nie istniała. Ludzie mieszkali pod jednym dachem, całe życie toczyło się nieraz w jednym pomieszczeniu a anonimowość w dzisiejszym rozumieniu tego słowa pojawiła się dopiero wraz ze zmianami, jakie przyniosła rewolucja przemysłowa. Czyli – w ujęciu historycznym – liczy sobie najwyżej dwa wieki.

Vint Cerf zauważył przy tym, że używana przez nas technologia wyprzedziła naszą społeczną intuicję i konieczne będzie wypracowanie nowych mechanizmów, godzących możliwości technologii z poszanowaniem prywatności jej użytkowników.

Przyznam, że to ciekawe spostrzeżenia. Mam wrażenie, że do tej pory dyskusja na temat prywatności koncentrowała się przede wszystkim na wyznaczaniu jej granic i ceny, jaką można za nią uzyskać, wymieniając na różne usługi.

Spostrzeżenie Vinta Cerfa przeniosło tę dyskusję na inny poziom. Wydaje się wprawdzie dogodne dla Google’a i innych firm, przetwarzających nasze dane, ale czy nie ma w nim odrobiny racji? Może rzeczywiście prywatność, jaką znamy, jest tylko stanem przejściowym?

Źródło: The RegisterGiznetTechcrunch

Udostępnij:
Komentarze (0)