„Polscy naukowcy wynaleźli…” – to bez znaczenia. Liczy się produkt

Choć media często donoszą o sukcesach polskich naukowców, to brakuje informacji o tym, co dzieje się dalej. Bez zmiany wynalazku w produkt to wszystko nie ma większego znaczenia.

„Polscy naukowcy wynaleźli…” – to bez znaczenia. Liczy się produkt 1Fot. Depositphotos
Łukasz Michalik

Wynalazek to dopiero początek

Kilka dni temu prokrastynacja podsunęła mi na ekran artykuł o polskim wynalazku, który – zapowiadając się na światowy przebój – powtórzył smutny scenariusz w postaci wielkich oczekiwań, ogromnego entuzjazmu, nietrafionych decyzji, rozpaczliwych prób ratowania tego, co zostało i – w końcu – bankructwa tych, którzy jeszcze niedawno byli potencjalnymi milionerami.

Ten konkretny przypadek dotyczył wytwarzania kryształów azotku galu, ale wystarczy pogrzebać w pamięci, by podobnych spraw znaleźć więcej. Wystarczy wspomnieć grafen, polski niebieski laser czy nawet – sięgając nieco dalej w przeszłość – wynalazki Jacka Karpińskiego.

Technologia w praktyce

Wszystkie te sprawy łączy jedno: wynalazki interesujące z punktu widzenia nauki czy technologii mogą być pozbawione znaczenia. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: bo liczy się nie wynalazek, prototyp czy technologia. Liczy się coś innego: produkt. Zapytałem o tę kwestię popularyzatora nauki, Karola Wójcickiego:

Faktycznie, zdarzają się sytuacje, w których naukowcy dostają pieniądze na badania i poniekąd bawią się swoją pracą, ale nie czują obowiązku, aby swoje osiągnięcia jakoś monetyzować. Na szczęście są instytucje, które od jakiegoś czasu wykładają pieniądze z naciskiem na to, by naukowy znaleźli dla siebie partnera biznesowego, który pomoże im później zmienić wynalazek w produkt.

To nie technologie zmieniają świat

To dobry kierunek. Bo przecież nie ma dla mnie znaczenia, że jakiś geniusz ma w swoim garażu Bulbulator, którym może zakończyć wojny, zlikwidować choroby i nakarmić wszystkich głodujących na naszej planecie. Dla ginących na frontach, chorujących i głodnych również nie ma to znaczenia, przynajmniej tak długo, jak długo ów geniusz nie wyciągnie wynalazku z garażu i nie zacznie nim naprawiać świata.

„Polscy naukowcy wynaleźli…” – to bez znaczenia. Liczy się produkt 2
Fot. Depositphotos

Mam wrażenie, że z polskimi wynalazkami jest podobnie. Co pewien czas media – bardzo często bezkrytycznie - donoszą o kolejnym sukcesie polskich naukowców. Cieszą mnie te doniesienia. Jako płacący podatki Polak odczuwam dumę, bo przecież jest to po części również i mój sukces.

Myślę, ze dotyczy to nie tylko mnie. Przez chwilę nie musimy o sobie myśleć jak o ostatnich frajerach, fundujących politykom egzotyczne potrawy i limuzyny do roztrzaskania, i poczuć się mecenasami polskiej nauki, finansującymi ważne dla świata odkrycia.

Odkrycie? Świetnie. I co dalej?

Nie przeczę, to kuszący punkt widzenia. Problem pojawia się w momencie, gdy zechcemy sprawdzić, czy z faktu dokonania jakiegoś odkrycia wynika coś istotnego.

„Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka

Gdyby się nie przewrócił, byłaby rzecz wielka

Gdyby to najczęstsze słowo polskie”

„Polscy naukowcy wynaleźli…” – to bez znaczenia. Liczy się produkt 3
Fot. Wikimedia Commons, Lic. CC BY-SA 4.0

Wygląda na to, że śpiewający te słowa dziadek Staszewski znowu ma rację. Gdy zechcemy prześledzić losy jakiegoś odkrycia, to w pewnym momencie prawie zawsze pojawia się jakieś „gdyby”.

Weźmy choćby pomnikową postać polskich entuzjastów komputerów, Jacka Karpińskiego, który – owszem – tworzył interesujące urządzenia, ale niezależnie od ustroju nic istotnego z tego nie wynikało (krytyczne spojrzenie na dorobek polskiego konstruktora znajdziecie w artykule „Jacek Karpiński - informatyczny geniusz, który hodował świnie”).

Pomysł kontra realizacja

Jakie znaczenie ma dla nas to, że Polacy przodują na świecie w eksperymentach z produkcją wysokiej jakości grafenowych wafli? Poza lawiną entuzjastycznych artykułów, donoszących o kolejnych patentach – niewielkie. Ważny wynalazek nie został przekształcony w produkt. Ani nie zmienił kraju nad Wisłą w Eldorado, ani nawet nie dał nam nowego iPoda. Choć - miejmy nadzieję - wciąż jeszcze w tej kwestii wszystko przed nami.

„Polscy naukowcy wynaleźli…” – to bez znaczenia. Liczy się produkt 4
Fot. Depositphotos

Przed kilkoma dniami miałem okazję przeczytać informacje o sukcesie polsko-holenderskiego zespołu, którzy opracował metodę 1000-razy szybszego zapisu danych. Sukces? Z pewnością. Ale dla mnie on będzie miał znaczenie, gdy twardy dysk z taką technologią znajdzie się w moim laptopie. Albo przynajmniej w jakimś superkomputerze, który opracuje lekarstwo na raka.

To nie jest tak, że naukowcy robią rzeczy niepotrzebne, ale wiele wynalazków znajduje zastosowanie w bardzo niszowych, specjalistycznych rozwiązaniach, o który przeciętny Polak nie ma okazji usłyszeć. W tym wypadku jest to również kwestia PR-u. Niestety, nieczęsto słyszy się o wynalazkach polskich naukowców, które znajdują zastosowanie w codziennym życiu. Choć polscy naukowcy często stoją na światowym poziomie, to przebicie się z odkryciami do szerokiej publiczności w taki sposób, aby ona wiedziała na co wykłada pieniądze ze swoich podatków bywa problemem.

Praktyczne znaczenie badań

Można zarzucić mi, że jestem ignorantem, bo o wielu wynalazkach i osiągnięciach nie mam pojęcia. Zgoda. Ale nie czuję się winny tego, że nie dzwonię codziennie po polskich laboratoriach z pytaniem, czy czasem nie dzieje się tam coś interesującego (tak na marginesie - zapewniam, że dzieje się wiele).

„Polscy naukowcy wynaleźli…” – to bez znaczenia. Liczy się produkt 5
Fot. Depositphotos

Problem w tym, że ogół społeczeństwa nie ma o tym pojęcia, a badacze nie kwapią się, by zadbać o rozsądną politykę informacyjną. Zwołać konferencję prasową i ludzkim językiem powiedzieć coś w stylu: drodzy obywatele, dziękujemy, że nas utrzymujecie i opłacacie nasze badania. Dzięki wam opracowaliśmy Ostateczny Wihajster. A dzięki Ostatecznemu Wihajstrowi każdy z was będzie żył o tydzień dłużej. Albo zapłaci za OC stówę mniej. Albo chociaż nie przypali mleka na owsiankę.

Naukowiec musi umieć odnaleźć się na rynku – i celowo używam tu słowa „rynek”. Często jest tak, że kiedy np. w Stanach Zjednoczonych naukowiec prowadzi jakieś badania, co do których nie potrafi jasno uzasadnić po co to się robi i ile będzie można w przyszłości na tym zarobić, to nie dostanie dofinansowania. Oczywiście nie można popadać w skrajność, bo świat jest popychany do przodu przez różne wynalazki i pomysły, które nie zawsze da się wprost skomercjalizować, ale naukowiec powinien mieć świadomość, do czego jego praca będzie mogła się przydać.

Liczy się produkt

30 lat temu w pierwszym numerze legendarnego czasopisma „Bajtek” ówczesny minister Aleksander Kwaśniewski przekonywał, że w Polsce może powstać drugi Apple. W sumie miał rację. Bo drugi Apple powstawał przez ten czas pewnie nie raz i nie dwa – nad Wisłą, Peczorą, Gangesem czy Rio Grande.

„Polscy naukowcy wynaleźli…” – to bez znaczenia. Liczy się produkt 6

Mądrzy ludzie są wszędzie na świecie. Ale nie zawsze mają świadomość, warunki i determinację, aby wsadzić polutowaną stertę scalaków do skrzynki i przekonywać wszystkich napotkanych, że oto zbudowali nowy cud świata, który zmieni ich życie na lepsze. Gdyby Steve i Stephen poprzestali na imponowaniu nerdom z kółek komputerowych, dziś nikt by o nich nie pamiętał.

I dlatego jest tylko jeden Apple.

Dlatego też mam marzenie: chciałbym jak najczęściej mieć okazję, aby móc napisać nie o ciekawym polskim wynalazku czy rokującym odkryciu naukowym, ale o wykorzystującym je produkcie. Bo choć jego fundamentem są wynalazki i technologie, powstające w zaciszu laboratoriów, to tak naprawdę tylko on ma znaczenie.

Źródło artykułu: WP Gadżetomania
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE