Apple Watch nie ma sensu

Smartwatche mogą wydawać się spełnieniem marzeń, ale gdy zastanowimy się nad ich faktyczną użytecznością, okazuje się, że król jest nagi. Nawet producenci nie potrafią wskazać powodu, dla którego warto byłoby kupić inteligentny zegarek.

Z tego artykułu dowiesz się:

  1. czy warto kupić smartwatcha
  2. jak sprzedaje się Apple Watch
  3. jakie funkcje smartwatcha są przydatne na co dzień
  4. czy branża wearables ma sens

Smartwatch to spełnienie marzeń

Idę o zakład, że historia wielu użytkowników smartwatchy przypomina tę, którą Jacek Piekara opisał w „Kościanym Galeonie”. Główny bohater, Mordimer Madderdin przez całą książkę marzy o zaciągnięciu do łóżka pewnej ponętnej mężatki tylko po to, by – uwaga, spoiler! — gdy marzenia uda się zrealizować, przeżyć srogie rozczarowanie.

Mam wrażenie, że ze smartwatchami jest podobnie. Sama idea nie jest zła, w końcu – przynajmniej w teorii – smartwarch to ucieleśnienie starych i nowych marzeń gadżetomaniaków. To przecież połączenie komunikatora ze Star Treka, naręcznego komputera Predatora i Pip-Boya, z którym dzielny Vault Dweller przemierzał świat po apokalipsie.

Dla grających w pierwsze części Fallouta Pip-Boy pozostawał marzeniem

W teorii smartwatch jest zatem spełnieniem marzeń. Szkoda tylko, że w tym przypadku teoria i praktyka są jak dowcip o rosyjskiej autostradzie, która powstaje wtedy, gdy zaczynają budować drogę z dwóch końców i gdzieś tam pośrodku zamiast połączyć oba odcinki, nieco się rozmijają.

Apple Watch: najpopularniejszy smartwatch świata

Kilka lat temu mogło się wydawać, że smartwatche są kolejnym z serii urządzeń, które cyklicznie i skutecznie przekonają nas, że są niezbędne do życia. Tak było ze smartfonami czy – na nieco mniejszą skalę – choćby z tabletami czy czytnikami ebooków.

Gdy Pebble okazał się przebojem Kickstartera, przekraczając w czasie zbiórki psychologiczną barierę 10 mln zgromadzonych dolarów, przyszłość wydawała się jasna. Do wyścigu o nasze nadgarstki ruszyły zarówno niewielkie startupy, jaki najwięksi potentaci branży elektronicznej.

Pierwszy Pebble - od tego się zaczęło

Zobacz również: Wideorecenzja: Sony VAIO YB

Zgodnie z tradycją również i w tym przypadku powtórzył się schemat, według którego Apple wkracza do rywalizacji z opóźnieniem tylko po to, by niedługo potem zgarnąć większość puli (pod koniec 2015 roku było to 63 proc.). I na stwierdzeniu, że Apple Watch jest najpopularniejszym smartwatchem świata można by poprzestać, gdyby nie problem z liczbami.

Ile smartwatchy sprzedano? Za mało!

Z jednej strony nietrudno o optymizm: w ubiegłym roku sprzedaż smartwatchy wzrosła, w porównaniu do poprzedniego, o ponad 300 procent. Niektóre serwisy dumnie obwieściły, że smartwatche sprzedają się lepiej, niż szwajcarskie zegarki. To prawda.

Prawdą jest jednak również to, że zarówno szwajcarskie zegarki, jak i smartwatche to nisza. W przypadku tych drugich z ogromnym potencjałem wzrostu (co dostrzegają sami producenci szwajcarskich czasomierzy, jak choćby Tag Heuer), ale – na razie – ciągle jeszcze niewykorzystanym.

I choć firmy analityczne, jak Strategy Analytics czy Gartner zapewniają, że zainteresowanie smartwatchami będzie bardzo szybko rosło, to inteligentny zegarek w swojej obecnej formie nadal pozostaje wyspecjalizowanym gadżetem dla promila użytkowników, którzy potrzebują jakiejś jego funkcji.

Może również być fajną – nie przeczę – zabawką dla gadżetomaniaków, którzy potrafią zainstalować na niej choćby Windows 95. Albo atrybutem blogera technologicznego, któremu po prostu wypada mieć na nadgarstku przemądrzały czasomierz.

TagHeuer Connected - smartwatch szwajcarskiegoproducenta zegarków

Czy warto kupić smartwatcha?

Na razie – choć od szału na Pebble’a upłynęły już 4 lata — statystyczny, masowy użytkownik, bez którego nie ma sensu mówić o sukcesie, zwyczajnie nie jest smartwatchem zainteresowany. Sportowcy mają swoje Garminy i Polary, deklasujące jakością wskazań dowolnego smartwatcha, a lifeloggerzy tanie i skuteczne opaski.

A smartwatch?

Co takiego oferuje smartwatch w swojej obecnej formie, by klienci masowo rzucili się na tę kategorię sprzętu? Jakie problemy rozwiązuje? W jaki sposób ułatwia życie? Którą funkcją sprawia, że ktokolwiek – poza wymienionymi wcześniej, raczej niszowymi użytkownikami – miałby zainteresować się kupnem takiego gadżetu? Myślę, że dla większości z nas odpowiedzią na te pytania pozostaje milczenie.

Nie kwestionuję tu samej idei – komunikator, a może i nawet cały komputer noszony na nadgarstku nie jest złym pomysłem.

Intel Curie

Nie krytykuję tu również branży wearables – jest zarówno naszą teraźniejszością, jak i przyszłością, a rozwiązania takie, jak choćby najnowszy moduł Intela, Curie, zawierający 32-bitowy procesor, zestaw czujników i pamięć w obudowie nie większej, niż paznokieć oferują projektantom różnych urządzeń ogromne możliwości.

Producenci nie znają odpowiedzi

Czymś zupełnie różnym jest jednak niegłupia idea smartwatcha czy pomysł, by elektronikę nosić nie przy, ale na sobie (a z czasem zapewne wewnątrz ciała, podłączoną do układu nerwowego), a czymś innym jej realizacja. Ta jest – oględnie mówiąc – mało atrakcyjna.

Przydatny gadżet czy elektroniczna biżuteria?

Nic dziwnego, że Pebble, od którego wszystko się zaczęło, walczy obecnie nawet nie o podbój rynku, ale o przetrwanie, a Apple Watch — jako symbol całego segmentu – wydaje się rozczarowaniem. Niby Apple na kolejnych konferencjach pokazuje związane z nim nowości, ale trudno mi pozbyć się wrażenia, że nikogo to nie obchodzi.

Inteligentny zegarek może wydawać się fajnym gadżetem czy rodzajem elektronicznej biżuterii, ale dla większości użytkowników wciąż pozostaje zagadką, dlaczego mieliby coś takiego kupować. A producenci smartwatchy jak dotąd nie potrafią na to pytanie udzielić sensownej odpowiedzi.

Apple Watch
Data premiery 24 kwietnia 2015 r.
Procesor Apple S1 (System-on-a-chip)
RAM 512 MB
Pamięć wewnętrzna 8 GB
Ekran AMOLED, 272×340 (wersja 38 mm) i 312×390 pikseli (wersja 42 mm), szkło szafirowe
Układ graficzny PowerVR SGX543
Komunikacja Bluetooth 4.0, NFC, Wi-Fi
Akumulator 205 mAh (wersja 38 mm) i 246 mAh (wersja 42 mm)
Wersje dwa rozmiary: 38 i 42 mm, dla każdego po trzy warianty: Sport (obudowa z aluminium), Watch (metal), Watch Edition (złoto)
Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Nurkujące drony i łodzie jak statki kosmiczne: osobisty sprzęt do podróży pod wodą Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania Broń, która nie zabija. Wojna przyszłości: wszystko zniszczone, żadnych zabitych 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Jak powstaje smartfon? Jeśli poznacie prawdę, być może nigdy więcej go nie kupicie Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? Bezpowrotnie tracimy dane. Nic po nas nie zostanie – ostrzega wiceprezes Google’a V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach „Das Marsprojekt”. Marsjańska misja Wernhera von Brauna z 1952 roku Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Quiz Gadżetomanii: Kto to powiedział? Dopasuj cytaty do znanych postaci! Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Jak oni podrabiają! Chińczycy skopiowali kuchenkę gazową Apple'a i... alpejski kurort Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Kosmiczne technologie, których używamy na co dzień Tego używaliśmy przed internetem. Skazane na zapomnienie stare nośniki danych Cyfrowi aktorzy w filmach. Jak wyglądała droga od prostych modeli 3D do fotorealizmu? Jaki nóż wybrać? Najlepsze scyzoryki i foldery za 50, 100 i więcej złotych Tego się po Apple nie spodziewałeś. 13 nieznanych faktów Hatsune Miku: oto przyszłość muzyki. Ta Japonka zawsze będzie miała 16 lat Algorytm zabijania. Skynet istnieje i dzięki big data decyduje, kogo trzeba uśmiercić