Ożywić obiekt, który wszyscy rozpoznają
Czerwone, ciasne budki telefoniczne są powszechnie znanym symbolem angielskiej architektury. Chętnie fotografują się z nimi turyści, uznając je ze nieodłączny element krajobrazu podobnie jak taksówki, piętrowe autobusy czy Big Bena. Mało kto jednak wie, że ikoniczna dziś konstrukcja doczekała się na przestrzeni lat aż 9 różnych modeli, spośród których ok. 2000 sztuk wpisano na listę zabytków chronionych.
Zdecydowano się na to z powodu nieustannej i postępującej dewastacji, której sprzyjało wyłączenie ich z użytku. Jednocześnie coraz częściej w ostatnich latach podejmuje się próby przywrócenia działalności budek jako obiektów innego niż dotąd przeznaczenia. Otwierano w nich już miniaturowe biura, mikro-gastronomię, biblioteczki i galerie. Niewiele miało to wspólnego z telefoniczną przeszłością konstrukcji, jednak właśnie się to zmienia.
Ponownie w służbie telefonii
Brytyjska firma Lovefone zdecydowała o stworzeniu w legendarnych budkach miniaturowych punktów naprawy telefonów komórkowych. Jak na zabytek przystało, obyło się bez dużej ingerencji w obiekt: w środku umieszczono biurko i szafki, a w nich niezbędne narzędzia. Perforowana ściana utrzymuje magnetyczny uchwyt na narzędzia, a pozostałe trzy pozostawiono odsłonięte i zapewniające mnóstwo światła.
Naprawy sprzętu mobilnego nie będą jedynym przeznaczeniem zreorganizowanych obiektów. W środku znajdą się również stacje dokujące, w których bezpłatnie naładujemy telefon. Postęp inicjatywy jest imponujący: pierwsza z serwisowych budek funkcjonuje już od tygodnia, a kolejne dołączą do nich już wkrótce. Na przestrzeni najbliższych 18 miesięcy planowane jest otwarcie w Londynie łącznie 35 obiektów.
Trafny pomysł na rewitalizację
Jak przyznał Rob Kerr, CEO i współzałożyciel firmy Lovefone, projekt umożliwia kontynuację idei budek jako potrzebnych i przydatnych w społeczeństwie. Trudno odmówić mu racji, bo o ile osób zainteresowanych naprawą jest ograniczona (choć niemała) ilość, o tyle baterie smartfonów rozładowują się wszystkim bez wyjątku. Stworzenie sieci ogólnodostępnych stacji ładowania jest więc całkiem słuszne i powinno cieszyć się popularnością.
W najbliższym czasie okaże się, na ile Lovefone przekona Brytyjczyków do swojego pomysłu. Już dziś należy mu się z pewnością uznanie za oryginalność i chęć reaktywacji tak społecznie lubianych obiektów. Ze wszystkich wcześniejszych prób ich zagospodarowania akurat ta jest najbliższa pierwotnemu przeznaczeniu i jako taka zasługuje na sukces. Niech więc czerwone budki, zamiast niszczeć i straszyć, służą telefonii nie mniej skutecznie niż w zamyśle ich twórcy.