Zrób to sam: Boeing B-50 Superfortress

Zrób to sam: Boeing B-50 Superfortress
23.04.2010 23:00
Zrób to sam: Boeing B-50 Superfortress
Artur Starzyk
Artur Starzyk

W życiu ważnym jest, aby mieć jakąś pasję. Niektórzy konstruują łodzie podwodne z rurek PCV, a jeszcze inni budują największy na świecie model Boeinga B-50 Superfortress. Łączy ich jednak ta sama pasją do tworzenia gadżetów własnymi rękoma!

W życiu ważnym jest, aby mieć jakąś pasję. Niektórzy konstruują łodzie podwodne z rurek PCV, a jeszcze inni budują największy na świecie model Boeinga B-50 Superfortress. Łączy ich jednak ta sama pasją do tworzenia gadżetów własnymi rękoma!

Musicie przyznać, że trzeba być prawdziwym pasjonatem modelarstwa, aby zbudować największą na świecie replikę samolotu z drugiej wojny światowej. Boeing B-50 Superfortress to samolot legenda, zasłużony i ostatni nieodrzutowy bombowiec jakiego używał USAF w okresie od roku 1948 do 1954 r. Jego unikatowość jest o tyle ciekawa, że Boeing wyprodukował tylko 371 takich maszyn. Dlatego też, podziwianie latającej repliki jest nie lada gratką sama w sobie.

Samolot ten, powstał w garażu Tony Nijhuis z miasteczka Hastings w hrabstwie East Sussex. Brytyjczyk budował go przez ponad dwa lata, inwestując w swoją pasję nieco ponad osiem tysięcy funtów. Podniebny gigant waży 45 kilogramów, a rozpiętość jego skrzydeł sięga sześciu metrów.

398423396876501152
Źródło zdjęć: © [źródło](http://s2.blomedia.pl/gadzetomania.pl/images/2010/04/theboeingb50superfortress_3miyW_1292.jpg)

Co najciekawsze jednak. Samolot zasilany jest poprzez 96 baterii, które napędzają cztery elektryczne silniczki. Łącznie zabawka Tony’iego potrafi lecieć z prędkością 65 km/h, aby wystartować potrzebuje pasa o długości minimum 50 metrów. Naturalnie, maszyna jest zdalnie sterowana. Moc zgromadzona w bateriach pozwala na 8 minutowy lot.

Jak już wspomniałem wcześniej, jest to wierna kopia oryginału, który służył aliantom do bombardowania przeciwnika. Model Toniego posiada nawet pneumatycznie otwierany luk bombowy. Gdyby zechciał, na pokład samolot można by zabrać prawdziwe ładunki wybuchowe i dokonać na odpowiednio mniejszą skalę ataku na cele naziemne.

Nie wiem jak na Was, ale na mnie tego typu „zabawki” robią przeogromne wrażenie, nie mówiąc już o tym, że chciałoby się poczuć tę moc podczas sterowania takim modelem. Musi to być naprawdę niesamowite odczucie.

Źródło: Automotto

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)