Zadziwiająca broń I wojny światowej: pociski manewrujące, drony i fortece na gąsienicach

Obok powszechnie znanych czołgów i samolotów, w czasie pierwszej wojny światowej używano również mniej typowego uzbrojenia: od pocisków manewrujących, poprzez sięgające średniowiecza katapulty, po łamacze obojczyków i rakiety powietrze – powietrze. A to tylko część niezwykłego uzbrojenia z tamtej epoki!

Ten artykuł ma 10 stron:


Pierwsza wojna światowa, ten trochę zapomniany, choć arcyważny konflikt to czas najbardziej zaciętych walk w historii. Prawdopodobnie pierwszy i ostatni raz na taką skalę połączono wówczas nowoczesne uzbrojenie z mentalnością, każącą przeć do zwycięstwa nawet za absurdalnie wysoką cenę, niezależnie od ponoszonych strat.

Rezultatem takiego podejścia były niewyobrażalnie krwawe bitwy, jak jedno z najważniejszych starć tamtej wojny, toczona na terenie dzisiejszej Polski bitwa pod Gorlicami, gdzie w ciągu trzech dni na 20-kilometrowym odcinku poległo niemal 200 tys. żołnierzy (zaciętość walk była znacznie większa, niż w przypadku np. słynnego Verdun).

Pierwsza wojna jest warta uwagi również z innego powodu: to konflikt, w czasie którego pojawiło się wiele nietypowych broni. Ich wyjątkowość polegała na tym, że albo były wczesną formą jakiegoś nowoczesnego uzbrojenia, albo – przeciwnie – usiłowały łączyć technologię sprzed wieków z realiami XX-wiecznego pola walki.

Zeppeliny: jak zniszczyć latające cygaro?

Wojskowy Zeppelin klasy P. W sumie wybudowano 22 maszyny tego typu

Choć sterowce były używane przez różne strony konfliktu, to symbolem tej klasy sprzętu stały się niemieckie latające cygara, projektowane przez Ferdinanda Zeppelina. Były stosowane w różnych rolach, jednak najbardziej spektakularną była rola bombowców strategicznych – w czasie wojny Niemcy wykonywali bombowe rajdy grupami, liczącymi nawet kilkanaście maszyn, a ofiarą sterowców padły m.in. Londyn, Neapol, Antwerpia, Warszawa czy Paryż.

W początkowym okresie wojny sterowce miały wiele istotnych przewag nad samolotami: choć były wolniejsze (ale tylko trochę – niektóre rozpędzały się nawet do 125 km/h), to miały bardzo duży zasięg i udźwig, a do tego latały na wysokości nieosiągalnej dla wczesnych samolotów myśliwskich. Co więcej mogły być całkiem nieźle uzbrojone w kilka karabinów maszynowych.

Pisząc o tych majestatycznych maszynach warto rozprawić się z jednym z popkulturowych mitów: zniszczenie sterowca w pierwszej połowie Wielkiej Wojny graniczyło z cudem. W popkulturze żywe jest wspomnienie płonącego Hindenburga, którego katastrofa była praktycznym końcem ery sterowców, jednak wbrew powszechnemu przekonaniu zapalenie wypełniającego powłokę sterowca wodoru wcale nie było proste – wybuchowa mieszanka powstawała bowiem w ściśle określonych warunkach (połączenie zapłonu z określoną ilością tlenu), których uzyskanie było trudne.

Uszkodzony w czasie pierwszego lotu zeppelin SL5, stacjonujący w Darmstadt

Bezsilna była również artyleria: sterowce latały wysoko, artylerzyści nie dysponowali możliwością precyzyjnego określenia pułapu, a pociski artyleryjskie dziurawiły wprawdzie powłokę sterowca, ale przelatywały przez niego bez detonacji. Przy rozmiarach latających cygar, sięgających nawet 150 metrów, kilka dziur nie stanowiło dla nich zagrożenia – radykalnym przykładem może być powrót do bazy sterowca Z VI, który w czasie bombardowania twierdzy Liege zaliczył rozerwanie powłoki przez wybuch szrapnela.

Dość wspomnieć, że pierwszy niemiecki sterowiec został zniszczony dopiero w połowie 1915 roku – po niemal roku wojny. A i to nastąpiło przypadkiem – wracające z bombardowania, latające cygaro leciało bowiem na niskim pułapie, dzięki czemu angielski pilot, podporucznik Reginald Alexander John Warnerord z Królewskiego Korpusu Lotnictwa Marynarki, był w stanie wznieść się nad sterowiec i… zrzucić na niego sześć bomb.

Był to jednak szczęśliwy przypadek. Normą było coś innego – z 72 lotów, jakie wiosną 1915 roku wykonano w celu przechwycenia sterowców, zaledwie 3 misje zakończyły się walką. Rezultat był opłakany: nie zestrzelono żadnego sterowca, za to stracono – z różnych przyczyn – w sumie 15 samolotów.

Sytuacja zmieniła się radykalnie dopiero w drugiej połowie wojny, gdy jesienią 1916 roku zastosowano specjalne, zapalające pociski do karabinów maszynowych i udoskonalono taktykę walki, w czasie której należało koncentrować ostrzał w jednym punkcie powłoki. Dopiero tak wyposażone, coraz doskonalsze samoloty zaczęły stanowić dla sterowców śmiertelne zagrożenie.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Militaria:

Irański sprzęt wojskowy. Jakim uzbrojeniem dysponuje Iran? Wunderwaffe – cudowna broń Hitlera. Wynalazki, które nie uratowały III Rzeszy Nowy sprzęt amerykańskiego wojska. Bell V-280 to połączenie śmigłowca i samolotu DroneGun: futurystyczna strzelba na drony unieszkodliwia nie niszcząc sprzętu Polska kontra NATO. Czołgi i samoloty, z którymi mieli walczyć Polacy Pierwszy nowoczesny śmigłowiec. Igor Sikorski za sterami VS 300 Donald Trump w Polsce. Poznajcie Air Force One -"latający Biały Dom" prezydenta USA Broń NATO. Sprzęt, którym Sojusz powstrzyma każdego wroga Co sprawiło, że husaria stała się bezużyteczna? 8 kolosów. Najpotężniejsze pancerniki, jakie kiedykolwiek pływały po morzach Najnowocześniejsze samoloty wojskowe świata: niesamowite myśliwce 5. generacji Karabinki Grot trafią do polskich żołnierzy. Jest umowa na 18 tys. sztuk