Recenzja mobilna: Where’s my Water
Where’s my Water to jedna z tych gier, którą odpala się tylko na chwilę. Szybko jednak okazuje się, że jedno zadanie to za mało, a po dwóch wciąż jest się nienasyconym. Kończy się na pięciu, choć wkrótce się wraca, by podjąć wyzwanie i odkryć wszystko, co możliwe. Wciąga jak diabli, daje dużo radości i co jakiś czas dostaje się za darmo nowe poziomy. O co tu chodzi? Już tłumaczę!