W oczekiwaniu na GTA V: wolność w czasach sandboksów
Pamiętacie swoją pierwszą grę, której twórcy zamiast wyznaczać sztuczne bariery, stworzyli świat, dorzucili garść rządzących nim reguł i rzucili was, drodzy gracze, w sam jego środek, wyznaczając – albo i nie – zadanie do zrealizowania? Gdy sięgnę pamięcią bardzo daleko wstecz, przypominam sobie Frontiera. Od tamtego czasu dzielą nas eony. Kiedy w końcu dostaniemy nie tylko otwarty, ale też naprawdę żyjący świat gry?